Goście OnLine
Naszą witrynę przegląda teraz 51 gości 
Odwiedziło nas:
Dzisiaj37
Wczoraj117
W tygodniu494
W miesiącu5266
Wszystkie265251
Kalendarz

27 Kwietnia 2018
Piątek
Imieniny obchodzą:
Anastazy, Andrzej,
Bożebor, Kanizjusz,
Martyn, Piotr,
Teofil, Zyta
Do końca roku zostało 249 dni.

Z troska o tych, co odeszli

Śmierć kogoś bliskiego to najbardziej dramatyczne wydarzenie, w życiu człowieka Niejednokrotnie zawala się nam cały świat. Uświadamiamy sobie z bólem, że już nigdy więcej tu na ziemi nie zobaczymy ukochanej osoby, nie usłyszymy jej głosu, nie będziemy mogli się z nią spotkać. Dociera do nas, że to wszystko, co dotyczyło zmarłej osoby, to już przeszłość, wspomnienia i żal. I chociaż nasza miłość nadal jest żywa, to jednak pozostanie ona tylko niespełnioną tęsknotą.

Otwierać się na łaskę wiary już za życia

W chwili śmierci bliskiej osoby, czy wtedy gdy stajemy nad ich grobami szukamy pociechy i nadziei. Człowiekowi trudno pogodzić się z myślą o przemijaniu, nieobecności, o nieuniknionym końcu życia.

Wiara daje nam nadzieję. Koniec tego życia na tym świecie nie jest absolutny. Życie się nie kończy, lecz zmienia. Przez bramę śmierci człowiek przechodzi do Boga, do wieczności. Celem i kresem ludzkiego życia jest Bóg.  Bóg spotkany- czyli niebo; Bóg oczekiwany- czyli czyściec; Bóg utracony-czyli piekło. Każdego człowieka czeka sąd. Każdy będzie musiał przed Bogiem stanąć. Czy będzie to Bóg miłosierny, czy sprawiedliwy, czy też bezsilny wobec ludzkiej zatwardziałości — to zależy od naszej postawy w tym życiu.

Ta niepewność co do dalszego losu człowieka po śmierci niech staje się w tych dniach  naszą refleksją. Wsparciem w tej niepewności nich będzie wiara w absolutną Bożą miłość, która znajduje swój wyraz w modlitwie wstawienniczej za zmarłych, ale również i za siebie. Trzeba jednak tę modlitwę dobrze rozumieć. Modlitwa za  zmarłych, to nie jest żaden „okup” czy „łapówka” dla Pana Boga, przy pomocy której chcemy „załatwić” zmarłemu niebo, a przynajmniej czyściec. Modlitwa za nas to nie żadna forma zadośćuczynienia, przez które będziemy chcieli nadrobić wcześniejsze swoje niedbalstwo i brak troski.

Modlitwa wstawiennicza oby  miała swój pełny sens i skuteczność, musi być wsparta  konkretnymi działaniami, już za życia osoby za którą się modlimy. Jeśli bowiem człowiek umrze w stanie niewiary, wrogości czy obojętności wobec Boga, jeśli zamknie się na Bożą łaskę, wtedy żadna modlitwa już tego nie zmieni. Ostateczny los człowieka rozstrzyga się w chwili śmierci. Dlatego trzeba się modlić i działać, zanim ten moment nadejdzie

Nagrobki, kwiaty i znicze to nie wszystko

Modlitwa za zbawionych, choć może jeszcze nie w całej pełni, ma wyrażać naszą wiarę w obcowanie świętych. Ta wiara znajduje swoje liczne wyrazy, głęboko zakorzenione w naszej tradycji, pobożności i praktykach religijnych. Należą do nich cmentarze — miejsca pochówku zmarłych, które są świadectwem ich życia i naszej pamięci.

Każdy krzyż, nagrobek, tablica to znak, że kiedyś żył człowiek, którego doczesne szczątki spoczywają teraz na tym miejscu. To znaki  naszych pytań, oczekiwań, nadziei i zatroskania. Chcielibyśmy wiedzieć, co się z nim dzieje w tej chwili . Kim ten człowiek był, jak żył, co osiągnął?  Może był podobny do mnie? Co zatem mnie czeka?

Nagrobki są duże i małe, stare i nowe, wystawne i skromne, niekiedy zapomniane, nieraz zadbane i błyszczące. Nie musi to o niczym świadczyć. Duża liczba kwiatów i zniczy może być wyrazem niekłamanej miłości i wdzięczności, a może wynikać tylko z zamożności rodziny lub zagłuszanych wyrzutów sumienia. Sam nagrobek na pewno nie musi wyrażać prawdy o życiu zmarłego.

Ale skoro nie mówi tego grób, to co? Powinno mówić nasze życie, życie tych, którzy pozostali, przejęli dziedzictwo po zmarłym ojcu, matce... Nie chodzi o majątek, dom czy ziemię. Chodzi o dziedzictwo duchowe: honor, zalety charakteru, sposób bycia, szlachetność, uczciwość, pracowitość... Dlatego jesteśmy winni naszym zmarłym nie tylko marmur, znicze i kwiaty na grobie, lecz przede wszystkim świadectwo własnego życia: że nauka i przykład, jakie otrzymaliśmy, nie poszły na marne.

Wczytując się w imiona i  nazwiska na grobach coś o nich się dowiadujemy. Osobiście lub ze słyszenia znaliśmy zmarłego, ale od tej złej strony, ale najczęściej od tej dobrej. Złych nie nam osądzać.  Uczynił to już Bóg w sposób sprawiedliwy i miłosierny. Kto wie, może Jego osąd odbiega od naszych opinii budowanych na plotkach? A to oznacza, że i my powinniśmy zdobyć się na miłosierdzie i modlitwę, nawet za kogoś, kto miał naprawdę złą reputację i kogo nie lubiliśmy. Jeśli wierzę, że Bóg może zmiłować się nad takim człowiekiem, to może tym bardziej zmiłuje się nade mną. Moja modlitwa o miłosierdzie dla zmarłych z pewnością zaowocuje miłosierdziem także i dla mnie. Ta modlitwa przyjmuje najczęściej formę wymieniania długich list nazwisk, przeplatanych tradycyjnymi modlitwami. W listopadzie nawiedzamy cmentarze, a w kościele z niezliczonych kartek ze wspomnieniem tych, co już odeszli na różańcu zanosimy modlitwy do Bożego Miłosierdzia, zyskujemy odpusty zupełne lub cząstkowe.

Inną tradycją modlitwy za zmarłych są tzw. Msze zamawiane w ciągu roku z różnych okazji np: rocznicy śmierci, imienin, czy Msze gregoriańskie, odprawiane codziennie przez cały miesiąc za jednego zmarłego. Msze za zmarłych powinny  gromadzić rodzinę i przyjaciół na wspólnej modlitwie, słuchaniu i rozważaniu słowa Bożego, Komunii świętej. To niewątpliwie najlepszy sposób przeżywania żałoby w obecności Jezusa, który oddał za nas swoje życie, umarł i zmartwychwstał.

Groby, cmentarze, kościelne krypty, wypominki i Msze za zmarłych — uczą. Uczą, że każdy bez wyjątku umrze. Czy skorzystamy z tej nauki, by lepiej żyć?...

x. Adam Hopciaś